poniedziałek, 16 listopada 2015

MIN New York Scent Stories vol.2

MIN New York mieszcząca się na Crossy Street na dolnym Manhattanie jest niszową perfumerią z charakterem i jednym z najbardziej rozpoznawalnych zapachowych miejsc na świecie znajdująca się na Manhattanie, w której znajdziemy ponad 100 luksusowych marek z całego globu.
Założona została w 1999 roku przez Mindy Yang oraz Chada Murawczyka z interesująco brzmiącym nazwiskiem  (jego dziadkowie pochodzą z Polski) Firma wyznaje prostą filozofię: „Świat nie potrzebuje więcej produktów. Potrzebuje lepszych produktów” 
MIN w 2014 roku zaprezentowało prawdziwą gratkę dla koneserów znakomitego perfumiarstwa - swoją własną linię perfum zatytułowaną: Scent Stories vol.1 w której znalazło się 11 znakomitych pachnideł inspirowanych wspomnieniami a skomponowanych z najwyższej jakości ingrediencji zamkniętych w czarnych, minimalistycznych flakonach. Każda limitowana edycja zapachu z 1000 dostępnych jest ręcznie sygnowana i numerowana. 
W tym roku marka przedstawia swoją olfaktoryczna podróż z nową kolekcją Scent Stories vol.2 na którą znalazło się pięć limitowanych i numerowanych pachnideł w takich samych czarnych flakonach jak poprzednia kolekcja.


Scent Stories vol.2
Ad Lumen - Chapter: 1
Nuty: Włoska Bergamotka, Egipski jaśmin, Róża, Piżma.

Powiem szczerze że po lekturze nut w życiu nie zgadłbym że to pachnidło mnie aż tak zachwyci, a jednak. To co ono wyprawiało w połączeniu z moją skórą nie potrafię opisać jednym zdaniem. Wprost uzależniłem się od tej cudownej woni.
Uwielbiam zapachy nieskomplikowane, klarowne, przejrzyste, o raczej bliskoskórnej projekcji, i do nich właśnie należy Ad Lumen, którego spokojnie można używać z innymi zapachami, albowiem wspaniale z nimi harmonizuje.
Prostota, czystość, szczerość tego zapachu urzekła mnie od pierwszego wdechu. 
Początek to świeże i lekkie otwarcie cytrusowego sorbetu rozlewającego się na skórze świetlistą wstęgą. Ta lekka, wibrująca mieszanka wzmocniona została subtelnymi białymi kremowymi akordami kwiatowymi które o dziwo w ogóle nie przytłaczają, a całość została przyprószona subtelnym, delikatnym piżmowym pudrem.  To połączenie staje się nieco mydlane spowija szyję niczym kaszmirowy szal, pieści zmysły i ten etap mi się szalenie podoba. Jest biało, czysto i nieskazitelnie.
Przypomina zapach czystości, bieli, świeżego prania, zapachu świeżo wypranej białej koszuli. Właśnie tak to pachnidło odbieram. Wyczuwam w nim także subtelny dodatek aldehydowy, który został pominięty w spisie nut.
Podsumowując: Cudownie lekkie, finezyjne i imponująco czyste pachnidło, bezpretensjonalne, klarowne, a jednocześnie zniewalające swoim czarem, które trwa cały dzień. Myślę, że jego urok i wyjątkowość tkwi właśnie w tej prostocie i minimalizmie. A ja kocham się takimi delektować.
Dla mnie jest to mistrzowska kreacja która uczyni, że poczujemy się w niej wyjątkowo więc trzeba ją poznać!

Scent Stories vol.2
Plush - Chapter: 2
Nuty: Kwiat pomarańczy, Wanilia, Ylang-ylang, Jaśmin, Drewno kaszmirowe, Korzeń irysa, Paczula, Piżmo, Szara ambra, Aldehydy, Galbanum.

Plush to zapach w którym z początku dominuje pikantne przykurzone galbanum z dodatkiem kwiatu pomarańczy.
Zapach zaczyna się bardzo intensywnie: olbrzymim koszem pełnym zebranego kwiecia pomarańczy. Po kilkunastu sekundach do głosu dochodzi galbanum którego jest tu tak dużo że aż świdruje w nosie, a razem z pudrowym irysem odpowiada za jego suchy, jedwabisty i pikantny charakter. Pozornie chaotyczne mieszanka z dodatkiem pikantnej ambry do której znów dochodzi to ziele układa się w interesującą całość a gorąca wanilia z aldehydami i kremowym ylangiem subtelnie łagodzą wszelkie ostre nuty.
Potem w tle pojawia się coś, co trudno mi było określić. Pachnidło ukazuje coś bardzo słodkiego tak jakby połączenie cynamonowego gęstego lejącego drzewnego miodu z karmelizowanym wręcz palonym cukrem. Ten etap zapachu może noszącego naprawdę zmęczyć i choć nie jest to gourmandowy ulep, to dla mnie zdecydowanie jest za słodki na tym etapie. Ten środek mnie zdecydowanie przerósł i zmęczył.
Nie umiem tego wyrazić ale dopiero długo pod koniec noszenia kiedy wszystko pięknie ucichnie, to zaczyna przyjemnie pachnieć najprawdziwszą czekoladą. Jest to taka subtelna czekoladowa słodycz muśnięta miodową lekko cierpką nutą. Podejrzewam że za ten efekt odpowiada min. dodatek ciepłej paczuli, i właśnie ten etap tu najbardziej mi odpowiada.
Ze względu na ogromną moc rażenia na upały się nie nadaje, ponieważ zadusi zarówno noszącego to pachnidło jak i otoczenie. Raczej idealnie się sprawdzi w taką deszczową, zimną aurę jaka dziś panuje, zdecydowanie na chłodne zimowo-jesienne dni. Polecam testy wielbicielkom pachnideł słodkich, kwiatowo-drzewnych, lekko pikantnych ocieplających i otulających wieczorną zimową porą.




Scent Stories vol.2
Chef’s Table - Chapter: 3
Nuty: Bergamotka, Bazylia, Szałwia, Pomidor, Czarna porzeczka, Turecka róża, Fasolka Tonka, Piżmo, Szara ambra.

Ten zapach kusi aromatycznymi zielonymi składnikami służącymi do wydobycia smakowitych aromatów w wielu potrawach: naturalne przyprawy, świeże, aromatyczne zioła. Bez ich zapachu i smaku trudno wyobrazić sobie jakąkolwiek kuchnię. Ziołowa świeżość nadaje pachnidłu o lekkim charakterze wyjątkowemu dynamizmowi.
Zioła ukazane w Chef’s Table są zbierane bardzo wczesnym rankiem, pokryte jeszcze poranną rosą z dodatkiem aromatycznym lekko cierpkim zapachem listowia ukrytego w śród zebranych pomidorów koktajlowych który subtelnie unosi się w powietrzu. Ten aromat przywodzi mi na myśl dzieciństwo, dom rodzinny i ogród pełen warzyw z mnóstwem świeżych i niemytych czerwonych pomidorów które potem jedliśmy prosto z krzaka, pełnych zdrowotnego likopenu - naturalnego barwnika nadającego pomidorom ich czerwony kolor, ale przede wszystkim karotenoidu o właściwościach antyoksydacyjnych. W ten sposób zmniejszają one ryzyko wystąpienia przeróżnych chorób.
Taki pomidor uprawiany z wielką miłością to prawdziwy skarb. Jakże miła odmiana od tego co prezentują nam sklepy spożywcze: naładowanego chemią, plastikowego, i bez zapachu.
Po dłuższym czasie aromaty ziół przygasają a wtedy pojawia się prawdziwy król wieczoru: gnieciony liść czarnej porzeczki z dodatkiem czarnych lekko kwaskowych, cierpkich owoców.
Zapach opada na miękkie piżmowe objęcie, a dzięki dodatkowi tonki staje się suchy, lekko pudrowy i jedwabisty. Koniec zapachu to również nieśmiało wychylająca się zza kotary subtelna róża machająca nam na pożegnanie.
Podsumowując: Pachnidło przeznaczone dla wielbicieli aromatycznych ziół i najwierniej odwzorowanego krzaka porzeczki w perfumach. Od samego ziemistego korzenia aż po dojrzałe kwaskowate owoce. Gorąco polecam!





Scent Stories vol.2
Forever Now - Chapter: 4
Nuty: Kolendra, Różowy pieprz, Geranium, Aldehydy, Kadzidło frankońskie, Drewno cedrowe, Drewno sandałowe, Skóra, Absolut labdanum.

Delikatny i subtelnie drzewny zapach z mocnym dodatkiem w postaci przyjemnie chłodnego kadzidła frakońskiego - mocno przyprawionego i odrobinę skórzanego. Olibanum nie męczy swoja projekcją, jak w innych tego typu tworach, a wręcz upaja i oplata jak bluszcz swoim pięknym lecz subtelnym dymnym podmuchem, przylegając do ciała, cały czas pozostaje blisko skóry. To taki kadzidlany twór w wersji light :) Razem z innymi składnikami daje delikatny kadzidlano-balsamiczny aromat który nadaje kompozycji wyjątkowej szlachetności i pewnego rodzaju tajemniczości.

Testowany Forever Now ma świetną trwałość, mimo że ma kilka bliskoskórnych akordów jest wyczuwalny bardzo długo i na pewno wyróżnia się spośród innych tego typu perfum  za też co go uwielbiam bo jest naprawdę mistrzowsko zmieszany.
Z początku jest pikantnie. Aromaty z kadzidłem dodatkiem ukazują mi pochmurny i trochę wietrzny obraz. Do nich dołącza pieprz i kolendra a zapach jasnej, sterylnie czystej aldehydowej chmurki od których bije moc świeżości, lekkości i radości jest tu prawie nie zauważalna. Została schowana za zasłoną drzewno-kadzidlanych ingrediencji.
Po dłuższym czasie zapach powoli się rozpromienia i ociepla a baza robi się delikatna, drzewna dzięki   sandałowcu. Ten lekko mleczny drzewny akcent nadaje pachnidłu aksamitności, kremowości, a razem z cielesnym labdanum rozjaśnia te chłodne przestrzenie. Staje się miękkie, lekko słodkawe.
Pięknie ociepla całość nadając mu wymiar zapachu przyjemnego na  jesienno-zimowe chłody.
Ależ mi się te perfumy podobają! Ostatnia faza tego pachnidła jest mistrzowska i chyba powoli się przekonuje do nie lubianego przeze mnie labdanum.
Swoją przygodę ze składnikiem jakim jest olibanum zacząłem dobrych kilkanaście lat temu i odkąd pamiętam strasznie mnie drażnił i odrzucał. Tutaj jestem pozytywnie zaskoczony tym zapachem i chyba czas się z nim przeprosić.
Są zapachy, które chce się nosić i wąchać bo są piękne. Do takich zaliczam Forever now bo takowym jest. Idealny na niemal każdą okazję, głównie sprawdzi się wczesną wiosną, jesienią oraz zimą.  
 Podejrzewam że także latem podgrzany słonecznymi promieniami może ukazać interesujące oblicze.
Wzbudził autentyczny zachwyt otoczenia więc gorąco polecam do testów!
  


Scent Stories vol.2
Coda - Chapter: 5
Nuty: Aldehydy, Śliwka, Kwiatowe akordy, Akordy drzew, Skóra, Piżmo.

Działająca na wyobraźnię nazwa zapachu i minimalistyczny flakon, zachęciły mnie do dalszych testów. Tym razem z kolejnym pachnidłem skierowanym w damską stronę. 
To piękna kompozycja. Namiętna i gorąca, słodka i otulająca, przeznaczona dla kobiet które poszukują zimą eliksirów upojnie słodkich o niezwykłym pięknie i potężnej projekcji.

Coda to zapach drzewny, śliwkowo-aldehydowy z mocno wykręcajacą ulepną słodyczą śliwkowego likieru. Ten owocowy dodatek ma tu moc porażającą i jakże piękną, która na pewnym etapie pachnie szafranowo.
Tuż na samym wstępie prezentuje się solidna dawka aldehydów, które z kwiatostanem zmienia się w bogaty aldehydowy bukiet wspaniale rozwijający się na skórze. Jest doskonałą harmonią między ciepłymi drzewno-skórzanymi aromatami  a właśnie intensywnym kwiatowym, bogatym w eteryczne olejki. To połączenie pięknie zostało rozświetlone piżmowymi ingrediencjami w bazie zapachu.
Bardzo wyrazisty, upojnie słodki aromat jak suszone w gorącym słońcu daktyle muśnięte szafranowym miodem dodające ciepła tej uroczej kompozycji.
W dalszej części zapach staje się kremowo ciepły i drzewny, z wciąż wyczuwalną porażającą śliwą do której dochodzą pikantne akordy skórzane. Zapach z początku wydał mi się taki jadalny, słodki i puszysty niczym szafranowo-owocowo-miodowy  mus.
Podsumowując: Świetnie skomponowany, przeznaczony dla wielbicielek ciężkich, ogoniastych, ulepnych jesiennych aromatów. Zainteresowanych odsyłam do perfumerii gdzie takowe pachnidło które jest już dostępne łącznie z innymi z nowej kolekcji. 






2 komentarze:

  1. Chef's Table Chapter 3 - oj nuty bardzo moje, uwielbiam liście porzeczki w perfumach.
    Jeśli chodzi o pomidory, to ich szczególne właściwości antyoksydacyjne ujawniają się po obróbce termicznej, choćby krótkiej.
    Zapraszam w wolne chwili na mój kanał perfumowy, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! To również moja ulubiona nuta. Dziękuję.

      Usuń