poniedziałek, 14 stycznia 2019

Yves Rocher Nuit Vanille (2018)


Woda toaletowa Nuit Vanille wyjątkowy zapach , który ukoi Twoje zmysły. Piękne zapachy mogą przywoływać przyjemne wspomnienia. Tak działa między innymi wanilia, której słodka i zmysłowa woń pozwala cofnąć się myślom do czasów dzieciństwa i chwil spędzanych z rodziną.

Zawarte w wodzie toaletowej nuty zapachowe delikatnie otulają swoim aromatem oraz pięknymi wspomnieniami i ukoją Twoje zmysły które wprowadzą w wyjątkowo rodzinny nastrój, dzięki któremu nawet w trakcie sezonu jesienno-zimowego znajdziemy czas na chwile przyjemności tylko dla siebie.

Kompozycja wody toaletowej Nuit Vanille zawiera całą feerię słodkich i drzewnych aromatów, wśród których na pierwszy plan wysuwa się wyraźnie wyczuwalna nuta zapachowa wanilii. Dzięki temu, że wanilia wprowadza w wyjątkowy nastrój, perfumy od Yves Rocher doskonale sprawdzą się w trakcie jesienno-zimowych dni i wieczorów. Zamknięty w pięknym flakonie zapach wanilii posiada specjalne właściwości. Poza przywoływaniem pięknych wspomnień koi zmysły i uspokaja. Pozwala więc szybko zapomnieć o niesprzyjającej aurze i skierować myśli na rzeczy dające radość. Zgodnie z duńskim hygge całą uwagę skup na drobnych przyjemnościach. Niech mroźna atmosfera nie wpływa na Twój dobry humor. Wczuj się dokładnie w zapach wody toaletowej jak i jej wszystkie najbardziej charakterystyczne olejki i ekstrakty.
Woda toaletowa od Yves Rocher zachwyca niemal od razu po aplikacji kosmetyku na skórę. 

Początkowe akordy zapachu są bardzo żywe i odświeżające - to aromat słodko-kwaśnej bergamotki, nazywanej często królową lata. Świeży zapach tego kwaśnego cytrusa przywołuje wspomnienia słodkich wakacji - pól i lasów zalanych słońcem oraz kwitnących ogrodów. Dzięki temu każdy, kto użyje tych perfum, może nawet w środku najchłodniejszego dnia przypomnieć sobie wakacje.
Wraz ze stopniowym uwalnianiem się perfum wśród nut bergamotki można wyczuć aromaty urzekającego i lekko odurzającego białego jaśminu, który dodaje wodzie toaletowej kwiatowego ciepła. W połączeniu z nutami drewna cedrowego jaśmin nabiera też nieco bardziej stonowanego i głębokiego charakteru.

Pełnię zapachu wody toaletowej można jednak wyczuć, gdy do głosu dojdzie wanilia. Na początku jej aromaty są w perfumach bardzo nieśmiałe i delikatne, jednak po kilku minutach słodka i lekko drzewna woń tej rośliny wybucha z całą siłą i utrzymuje się na skórze przez wiele godzin.

Nuty zapachowe
Nuta głowy: bergamotka,
Nuta serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, róża,
Nuta bazy: wanilia, karmel, goździki, drzewne akordy, drewno cedrowe.

sobota, 12 stycznia 2019

HYDE, Hiram Green (2018)


Hiram Green jeden z moich ulubionych kreatorów pięknych woni przedstawił niedawno (dokładnie 13 Listopada 2018) swoje nowe siódme w swojej kolekcji perfumy o interesującej nazwie HYDE
Zawsze to podkreślam - każde wydawnictwo mistrza jest dla mnie ogromnym wydarzeniem. Hiram od 2013 roku tworzy ręcznie robione zapachy dla własnej marki wykonanej wyłącznie z najlepszych jakościowo materiałów i w tworzone małych partiach. Swoim pierwszym autorskim zapachem Moon Bloom oczarował niszowy świat zapachowy. Były to perfumy w którym motywem przewodnim było potężne kremowo-narkotyczne kwiecie tuberozy.

Zachwycał także szyprowym pachnidłem Shangri-la z 2014 roku inspirowanym legendarną mityczną krainą Shangri-La położoną w jednej z dolin Himalajów Tybetu, W 2015 roku wydany został prawdziwy klejnot w kolekcji limitowany zapach Voyage wyprodukowany w ilości 250 flakonów jako oda do egzotycznych tajemniczych Indii. Następnie w kolekcji perfumiarza były kwiatowy Dielettante oraz Arbolé Arbolé inspirowany poematem wybitnego hiszpańskiego poety i dramaturga Federico Garcii Lorca.
W Grudniu 2017 roku twórca pokazał światu Slowdive – szóste w kolekcji autorskie perfumy, pełne słonecznego lata gorące, żywiczno-kwiatowe z pięknym dodatkiem wosku pszczelego.
Nuty zapachowe: bergamotka, cytryna, smoła brzozowa (dzięgieć), kwiat słodkiej akacji, labdanum, słód waniliowy, mech dębowy.

Hyde jest to zmysłowy, hipnotyzujący zapach w którym głównym tematem są mocarne akordy dymno-skórzane. Otwierają się silnym błyskiem cytrusowego owocu bergamotki i cytryny, który trwa dosłownie kilka sekund. Jednak z pod cienkiej lekkiej warstwy wyłania się prawdziwy mocarny zwierzak. A mianowicie dymna smoła brzozowa. Jest to składnik nie dla każdego. Jej suchy, ostro-gorzkawy aromat przypominający zapach spalonego drewna a jej gryzący dym ogarnia całe wnętrze.W oddali wyłania się jednak delikatny kwiatowy akcent, lecz smoła brzozowa jest brutalnie silna, władcza. Razem z kwiatem akacji o intensywnym aromacie i ciepłym labdanum tworzą dźwięczną skórzaną nutę porażającą swoją głębią. Miodowa słodycz tego kwiecia jest tu tylko dopełnieniem. Atakuje ona na wskroś lepkimi balsamicznymi żywicami, niestety bezskutecznie albowiem macki dymnej smoły ogarniają wszystko i wszystkich. Wyłania się ostry zapach przypominający wędzoną herbatę Lapsang Souchong ze sproszkowanym cynamonem. Znikomy dodatek słodu waniliowego na końcu uspokaja jakże dziki aromat spalonej drzewności z wciąż dominującą nutą dymu ze słodkim balsamiczno-miodnym akcentem.
Szczególnie polecam testy wielbicielom Fumidusa Profumum Roma, marki Slumberhouse, D.S. & Durga - Mississipi Medicine, Lonestar Memories Tauera oraz dwóch zapachowych dzieł Nostalgii, Peau D'Espagne od Santa Maria Novella.

Jak przystało na kompozycje Hirama Greena, perfumy te cechują naprawdę niezłe parametry użytkowe. A zwłaszcza projekcja. Posiadają bardzo silny aromat i już niewielka ich ilość (dosłownie dwa psiki) wystarczą by przywołać wokół nas klimat ostro-dymnych zapachów, lecz uprzedzam! To nie jest zapach dla każdego. Hyde to pachnidło o ogromnym stopniu złożoności i bez wątpienia władczym, kuszącym, dymno-smolistym aromacie, palonego ogniska, woni garażu, nafty i starej zakurzonej skórzanej tapicerki. Bardzo dobra równowaga między wytrawną dymną smołą brzozową i słodszymi nutami balsamicznymi.
To naprawdę świetna rzecz!
Warto dodać iż pachnidła kreatora zamknięte są w tym samym designie 50ml flakonu co zeszłoroczne dzieła. Wszystkie zapachy są także dostępne w mniejszej 10ml pojemności oraz jako 1ml sample do testów.



poniedziałek, 7 stycznia 2019

NEW: Holy Peony by DIOR (2019)


Legendarna marka DIOR lansuje nowe perfumy na początku 2018 roku. Zapachowa kreacja zamieszana została przez François Demachy i będzie w świetlistym, kwiecisto-owocowym stylu.

Najnowszy zapach HOLY PEONY z butikowej linii Christiana Diora La Collection Privee jest kompozycją zbudowaną wokół peonii, a w nutach: oczywiście nie mogło zabraknąć cudownego kwiatu peonii, mamy także piżmo, szlachetne akordy drzew nadające jej ciepłego, bursztynowego brzmienia, róża, zielone listki i owoce czerwone.
Dior – nieśmiertelny symbol elegancji, piękna i kobiecości. Jedną z najbardziej ekskluzywnych francuskich marek założył w roku 1946 projektant Christian Dior. Jego pierwsza kolekcja „New Look“ wywołała rewolucję i przeszła do historii mody. Na pierwsze perfumy Dior nie trzeba było długo czekać, Zainspirowany swoją siostrą Christian nazwał je Miss Dior.

Perfumy Dior są ściśle związane z Francją. Prowansja i okolice miasteczka Grasse dały Diorowi niekończące się źródło inspiracji, twierdził on wręcz, że w tym miejscu czuje się równie projektantem jak perfumiarzem. Grasse jest idealnie położone między morzem i górami, a marka Dior do dziś uprawia tam między innymi jaśmin i róże – wyjątkowe kwiaty o niepowtarzalnym zapachu.
Same perfumy powstają w paryskich laboratoriach Dior z ponad 2500 składników. Surowce pochodzą od starannie wybranych producentów z całego świata. Klasyczne perfumy uzupełniają wyszukane, autentyczne i wyrafinowane zapachy Dior z prywatnej kolekcji, produkowane ręcznie z naciskiem na tradycje perfumeryjnego rzemiosła.



niedziela, 6 stycznia 2019

Von Eusersdorff Classic Patchouli Balmy


Classic Patchouli Balmy jest to wydanie limitowane, stworzone w mniejszych ilościach dawnym sposobem wytwarzania perfum przez długie dojrzewanie i macerację. Powstają z zachowaniem tradycyjnych procesów uszlachetniania perfum: maceracji (dojrzewania), wymrażania i filtrowania. Dzięki temu mają niezwykłą moc, klarowność i niepowtarzalną pełnię zapachu. Maceracja Jest niezwykle ważnym procesem, wykonanym w małej uroczej wiosce w fabryce mieszczącej się w Grasse we Francji.

Warto w kilku słowach wspomnieć czym jest maceracja?
Maceracja jest techniką ekstrakcji w rozpuszczalniku. Jeśli jako rozpuszczalnika użyto tłuszczu w postaci stałej, metoda ta nazywa się enfleurage. Dla przykładu, płatki kwiatów można umieszczać w tłuszczu celem wyciągnięcia z nich olejków (grafika powyżej). Dalsze postępowanie jest takie samo, jak przy produkcji absolutu.Po zakończeniu etapu dojrzewania może się wytrącić osad, zwłaszcza jeśli użyto znaczącej ilości składników naturalnych. Po filtracji perfumy są gotowe do rozlewania. (dojrzewanie) zwane maturacją jest ostatecznym etapem wytwarzania zapachu. Po dodaniu alkoholu perfumy pozostawia się na kilka tygodni w ciemnym miejscu, by umożliwić ukończenie przebiegu reakcji chemicznych (takich jak powstawanie acetali lub zasad Schiffa).



Classic Patchouli Balmy
Nuty głowy: mirt, cedr, mirra, czarna paczula,
Nuty serca: paczula, drzewny mech, kakao, drewno sandałowe,
Nuty bazy: piżmo, paczula, wanilia.

Cóż za zjawiskowa w jesienno-zimowym noszeniu paczula!
Classic Patchouli Balmy to pięknie skonstruowana aksamitno-dymna paczula pamiętna z wersji z 2011 roku lecz tu zupelnie inna z mocnym zadziorem w pierwszych akordach. Warto wspomnieć iż
Classic Patchouli były pierwszym zapachem kreowanym przez Von Eusersdorff z ich długotrwałą, bogato egzotyczną i drzewną mieszanką bergamoty zwieńczoną bujnymi nutami czarnej paczuli, stały się natychmiastowym hitem wśród silniejszej grupy międzynarodowych miłośników w Nowym Jorku, Paryżu, Moskwie i Amsterdamie.

Von Eusersdorff jest holenderską marką, prowadzoną przez potomków niemieckich emigrantów z korzeniami pochodzącymi aż z 15 wieku, która jest teraz inspirowana energią Nowego Jorku. Doświadczona rodzina niemieckich emigrantów zaangażowała się w światowy handel rzadkimi olejkami, ziołami, przyprawami i płatkami kwiatów przez prawie trzy wieki; opanowując praktykę rzemieślniczą, która była pierwotną kolebką przemysłu perfumeryjnego.
Camille Henfling, specjalista i twórca stojący za odrodzeniem marki, pochodzi z rodu Von Eusersdorff. Stworzył kolekcję zapachów dla obu płci, które odzwierciedlają jego bogatą spuściznę rodzinną. Formalnie biznesmen, poczuł potrzebę ponownego zjednoczenia ze swoją wewnętrzną duszą; procesu, który doprowadził go do ponownego odkrycia spuścizny rodzinnej. Dorastając jako dziecko, pamiętał mocno perfumowaną atmosferę w aptece swojego dziadka; wakacje spędzał zgłębiając bogate aromatyczne struktury w magazynach rodzinnej plantacji na Kostaryce… albo długie dnie spędzał włócząc się po składach ziół i przypraw w Holandii.
Idąc za radą, przeniósł się do mekki perfum Grasse na południu Francji. Przez trzy lata nauczył się wszystkiego, co trzeba wiedzieć o procesie tworzenia zapachów, stopniowo gromadząc zespół wykwalifikowanych laborantów, którzy współpracują z nim obecnie;  tchnął nowe życie w tradycję swoich przodków z współczesną interpretacją powonieniową zakorzenioną w 21-szym wieku.

W nowym zapachu Classic Patchouli Balmy który miałem okazję poznać jeszcze po koniec 2018 roku mamy aromaty wilgotnej ziemisto-jesiennej, niekiedy piwnicznej paczuli, która dzięki miękkim akordom wanilii, mirry i sandałowca maluje nam ciepłe jesienne obrazy. Początkowe otwarcie na nadgarstku jest cudowne, intrygujące, wręcz trochę mroczne. Charakterystyczna woń uderza zdecydowanym aromatem bardzo suchym,mocno pikantnym, gryzącym. Od początku towarzyszy im też ciężki, akord palonego cedrowca. Pikantna woń w pływającym czarnym jak smoła olejku paczulowym nadają mu konkretnego charakteru o szorstkiej,chłodnej fakturze. Po jakimś czasie zza tych ciemnych deszczowych chmur wygląda ciepłe jesienne słońce a deszcz przestaje padać. Przypomina niekiedy aromat wnętrza dobrze oświetlonego choć nadal wilgotnego pomieszczenia wypełnionego mnóstwem drewnianych beczek z wilgotnym jeszcze szlachetnymi liśćmi brązowego tytoniu, przesiąkniętej zapachem ziemi, mchu.

Aksamitny mech drzewny z dość intensywnym piżmem zaostrza aromat w kierunku szypru a wszystko to ugładzone zostaje sypkim aromatem kakao z ziarnami wanilii. Ta gorzka czekolada w połączeniu z paczulowymi wyziewami jest wprost niesamowita. Absolutnie nie do podrobienia! Nie jest słodka a wręcz mocno wytrawna, tworząc bardzo harmonijną kompozycję z lekką goryczą, w której wszystkie dotychczasowe składniki tworzą idealną całość. Pięknie otula swoim aromatem jednak nie każdy nos ją zaakceptuje, gdyż paczule należą raczej do cięższych kalibrów, które idealnie sprawdzają się w chłodne dni oraz ciepłe wieczory. Classic Patchouli Balmy w porównaniu do Classic Patchouly jest bardziej miękka, kremowa, piżmowo-mydlana lecz dopiero taka staje się przy dłuższym noszeniu.\
Należy pamiętać iż Paczula to niezwykły składnik w warsztacie perfumiarza. Ten wyjątkowy aromat nadaje zapachowi głębi i tajemniczości. Znaleźć go można głównie w ciężkich, orientalnych perfumach. Jest także przez niektórych dość trudnym w odbiorze składnikiem, głównie dlatego iż ukazuje aromaty drewnianego strychu, zatęchłego, przykurzonego jak i ziemistego lochu które jednak nie każdy darzy miłością, lecz należy dać jej szansę, gdyż po długim czasie noszenia nabiera niezwykle oryginalnego i zmysłowego charakteru.

Świeży olejek z paczuli ma mocny zapach zieleni – potrzebuje czasu, by dojrzeć i rozwinąć głębszą woń aromatu ziemi. Paczulowy, ciemno pomarańczowy, gęsty płyn o bogatym, ziołowo-ziemisto-dymnym zapachu z upływem czasu nabiera coraz większej wartości. Każdy olejek będzie miał mocniejszy aromat wraz z dojrzewaniem, a jego kolor również będzie zmieniał barwę, począwszy od żółtej poprzez czerwoną aż po barwę ciemnego bursztynu.Dobrej jakości paczula jak tutaj ma zapach przypominający nieco gorzką czekoladę.
Podsumowując: Classic Patchouli Balmy jest niesamowicie głębokim, balsamiczno-żywiczno-paczulowym aromatem: gęstym, ciemnym, skręcającym w jaśniejsze, aksamitne tony a przy tym otulający swoją miękkoscią jak szal kaszmirowy. Dla mojego nosa wręcz idealny. 

Pomoc w zdjęciach: Konstantin Subbotin


Fabio Lo Coco Fragrance


Fabio Lo Coco Fragrance to bardzo świeża niezależna, niszowa marka prosto z Włoch która wylansowała kilka lat temu dwa egzotyczne pachnidła które właśnie do mnie dotarły: Oud-Narang i Moorish zamknięte zostały w prostych szklanych flakonach czworokątnego pryzmatu. Perfumy na ten czas sprzedawane są głównie we włoskich ekskluzywnych Perfumeriach.
Warto także podkreślić iż Fabio oprócz zajmowania się pięknem olfaktorycznym jest światowej sławy wizażystą i stylistą włosów. Interesuje się sztuką figuratywną i fotografią. Kreator idealnie potrafi podkreślać unikalne cechy każdej twarzy, co skutkuje dopasowanym, perfekcyjnym i dopracowanym wyglądem. Swoje zdolności pokazywał na wybiegach dla takich marek jak: Etro, Trussardi, Les Hommes, Alessandro Dell'Acqua, Emanuel Ungaro oraz Marielli Burani a Jego prace ukazały się w prestiżowych publikacjach takich jak: Vogue, L'Officiel, Jimon, Sublime, Italian Vanity Fair, Elle Spain, Mariclaire i Russh. Jest obecnie cennym konsultantem w zakresie opracowywania trendów dla wielkich firm.



Jak chyba większość czytających tu osób domyśla się iż uwielbiam przeszukiwać net, oraz gorączkowo przeszukiwać nuty perfum z różnych zakątków świata i jeśli widzę interesujące składniki w perfumach to nie odmówię sobie testów, a często jest tak iż kończy się to na gorączkowym poszukiwaniem flakonu. Od samego początku wiedziałem iż MOORISH to po prostu musi być coś wielkiego. I tak w rzeczywistości jest. 
To przepiękne, intensywne pachnidło które zachwyca od samego początku. Można tylko pogratulować kreatorom stworzenia tak obłędnego zapachu który powoduje iż co chwilę wącham nadgarstek i wzdycham słowami och i ach :) gdyż nie mogę się nacieszyć tym cudem.
Pachnidło należy do tych wielopłaszczyznowych zapachów, intensywnie zmieniających przechodzenie w kolejne akordy które są tu ukazane bardzo wyraźne. Określiłbym go jako aksamitny, dostojny aromat przywołujący doskonałe męskie zmysłowe zapachy z lat 80-tych. Twórcy perfum skupili się raczej na ukazaniu w zapachu ciemnej, aksamitnej bardzo szlachetnej róży i zrobili to bardzo dobrze. Sam zapach pokazuje jak perfekcyjnie można połączyć kontrasty lekkie,wodne z głębokimi balsamiczno- drzewnymi.

MOORISH
Nuty głowy: akord wodny, sycylijska słodka pomarańcza, róża bułgarska,
Nuty serca: paczula, drzewo sandałowe, wetyweria, skóra, brzoza,
Nuty bazy: tytoń, czystek, czarne nasiona wanilii, oud, szara ambra.


Początek ukazuje na nadgarstku głęboko purpurową różę skąpaną w świeżej porannej rosie, niesioną chłodnym wiatrem znad oceanu, próbującą wznieść się w powietrze a zmierzającą tu w kierunku mrocznym, ciemniejszym żywiczno-dymnym wspartą sporym dodatkiem kremowej czekoladowej paczuli, nut skórzanych, tytoniu z kroplą brzozy. Mam takie wrażenie że do perfum użyto sypkiego kakao którego niestety nie znajdziemy w składzie. Delikatny aromat zamszu, ambry oraz wytrawnej wanilii, stanowi wsparcie, reszta składników takich jak miękkie drewno sandałowe jest tu tylko dopełnieniem. Z upływem czasu kompozycja cichnie, różane akordy przygasają pozostawiając na skórze delikatne i cierpkawe wyziewy paczulowo- tytoniowe z odrobiną agarowca i dopiero wtedy mój nos zaczyna interpretować to pachnidło jako męski skórzany szypr. Zaprawdę powiadam to jest mistrzostwo!
Moorish to bardzo harmonijna kompozycja której wszystkie składniki tworzą spójną całość. Szczególnie testy polecam wielbicielkom takich perełek jak: Perles de Lalique, M by Marcel od Oriflame, Cocoon od YR. Z pewnością będą zachwycone.


Równie interesujący co obłędny Moorish. Pachnidło OUD-NARANG wykreowany został w 2015 roku to przyprawowo-cytrusowo-drzewny zapach z wypełzającą subtelną pikanterią: drewnem cedrowym. Perfumy jak poprzednik zamknięte zostały w tym samym flakonie który zachęca do przetestowania zawartości. Pierwsze co poczujemy, to suche sproszkowane akordy pieprzu niesione podmuchem gorącego wiatrem oraz musująco-szampańskie letnie cytrusy, przypominające smaczną lemoniadę z dodatkiem zielonego listka mięty, do których po bardzo długim czasie dołączą akordy drzewne i subtelnie kadzidlane. Później zapach zmienia swój kierunek w szyprowe aromaty i jest to, moim zdaniem, najbardziej atrakcyjna jego faza. Pamiętając jeszcze niedawną kilkudniową poświąteczną zimową szarugę z wdzięcznością przyjmuję każdy kolejny przejaw odmiany. Oud Narang jest właśnie takim powiewem od strony letniej, suchej, ciepłej i bardzo przyjemnej. Dodany do niego olejek gorzkiej pomarańczy z grejfrutem tylko potęguje doznanie. W tym zapachu ukazany jest na sposób orientalny, żywiczny, rozgrzany, promienny i bardzo przyjemny.
Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z perfumami letnio-drzewnymi a z drugiej strony niepostrzeżenie wkrada się na pewien moment tu coś ostrego, chłodnego a to za sprawą dodania cedru, z pikantną wetiwerią. Spodziewałem się prawdziwej mocy, gęstości jak w wyżej opisywanym zapachu, a zaskoczyła mnie jego delikatność. Ale to tylko na plus. Nosząc to pachnidło malują mi się obrazy spaceru po gorących, piaszczystych wydmach, widok wyschniętych bali drewna rzuconego gdzieś na brzeg tylko dodaje uroku, powiewu lekkiego letniego wiatru oraz panująca wszechogarniająca cisza i spokój. Bardzo urzekające w noszeniu perfumy.

OUD-NARANG
Nuty głowy: różowy pieprz, grejpfrut, bergamotka, petitgrain (olejek z liści drzewa szlachetnej, gorzkiej pomarańczy)
nuty serca: wetyweria, cedrowe drewno,
nuty bazy: benzoes syjamski, fasolka tonka, kadzidło.

Zdjęcia: Fabio Lo Coco Fragrance Facebook. Konstantin Subbotin